“Lincz na indonezyjskich studentach” – jak dziennikarz wykorzystał błahą sprawę do promocji nienawiści i islamofobii.

20 listopada na portalu “Gazeta Pomorska” ukazał się artykuł Pana Adama Willma pod tytułem “Muzułmańscy studenci z UMK chcą przerw na modlitwę. Centrum Kultury Muzułmańskiej – Bez przesady, mogą odrobić”, który był pełen błędnych informacji do czego się przyznał sam autor.

Nie możemy domniemywać, że autor miał na celu wprowadzenie mowy nienawiści, ale można było się spodziewać, że pisząc artykuł pełen nieprecyzyjnych informacji oczerniających naszych przyjaciół Indonezyjczyków doprowadzi do publicznego linczu nie tylko muzułmanów, ale także innych wyznawców religii całej naszej wspólnoty polsko-indonezyjskiej, a także imigrantów w ogóle.

komentarze z facebookowej strony “islam zdemaskowany”

Sam autor chętnie rozpowszechniał treść swojego artykułu parę godzin po jego publikacji na grupie na facebooku “Muzłumanie i krytycy islamu”, gdzie z oczywistych względów dominują ci drudzy. Nie byłoby to niczym dziwnym jakby nie fakt, że dopiero po jego publikacji na tej grupie jego artykuł uzyskał rozgłos. Było to pragnienie sławy kosztem publicznego linczu na grupie studentów czy może jednak rzetelna informacja dziennikarska?

Zacznijmy od początku: Pan Adam Willma za jakiekolwiek słowa krytyki grozi członkom zaprzyjaźnionej Fundacji Współpracy Polsko-Indonezyjskiej pozwami. Czy dziennikarz, który nie ma czegoś na sumieniu będzie groził tym którzy tylko wyrażają swoją opinię na ten temat?

Przekręcanie lub naciąganie faktów, jest typowym i nieetycznym zabiegiem mającym na celu wyciągnięcie sensacji gdzie jej nie ma. Przykładem na naciąganie jest fakt, że prośba studentów z Indonezji została skierowana USTNIE do władz uczelni o czym mówi sam autor. Nigdy nie miała charakteru oficjalnego pisma ani nie była żądaniem. Absolutnie skandaliczne jest, żeby prywatne, USTNE prośby studentów były zanoszone do mediów co naraża ich autorów na szykany i groźby w Internecie. Szczególnie gdy mówimy o studentach z zagranicy którzy nie znając języka polskiego nie są w stanie się bronić przez setkami obelżywych i agresywnych wpisów na swój temat. Takie sprawy powinny być załatwiane “za zamkniętymi” drzwiami między władzami uczelni a studentami, a nie poprzez media.

W pierwotnej wersji tekstu pojawiała się rozmowa z muftim Nedal Abu Tabaq z Centrum Kultury Muzułmańskiej w Poznaniu. Dzień po publikacji na dole artykułu pojawiło się sprostowanie mówiące, że iż nie był to mufti Nedal Abu Tabaq a jakaś zupełnie inna osoba. Jaka? Chyba nawet sam autor nie wie z kim rozmawiał, bo nie raczył tego w sprostowaniu wyjaśnić. Nazwisko Muftiego zostało jedynie zamienione na wyraz “duchowny z Poznania” ale sama rozmowa nadal się w tekście znajduje. Pozostaje pytanie kim jest tajemniczy “duchowny”? Prawdopodobnie dziennikarz zadzwonił do jakiejś przypadkowej osoby którą omyłkowo wziął za muftiego. Tzw. “rzetelność dziennikarska”

Kim jest tajemiczy duchowny? Tego nie wie nikt…

Czym w takim razie była prośba skierowana przez studentów? By udzielić pełnej odpowiedzi będziemy czekać na sprostowanie, ale na ten moment możemy powiedzieć jasno: żaden Indonezyjczyk na publicznej uczelni czy w publicznej instytucji nie będzie żądał dostosowania grafiku do modlitw! Ten fakt jest nie tylko prawdziwy w Polsce, ale także w Indonezji gdzie istnieje jedynie dłuższa przerwa między 12 a 13 i w jej trakcie uczniowie/ studenci nie tylko mogą się pomodlić, ale też zjeść obiad i odpocząć.

Mówi się, że Indonezja to największy kraj muzułmański gdzie ponad 85% całej populacji to Muzułmanie. Indonezja to kraj świecki, gdzie wszyscy obywatele kierują się nie prawem szariatu, a pancasilą – piecioma zasadami z których sami powinniśmy brać przykład jako Polacy: wiara w jednego Boga (jedność religii islamu, chrześcijaństwa, hinduizmu i buddyzmu), sprawiedliwość i humanizm, nacjonalizm i jedność Indonezji, reprezentatywny rząd i sprawiedliwość społeczna.

Dodam jeszcze, że Indonezyjczycy to jeden z najbardziej pokojowych narodów świata, którzy nigdy nie żądają, a proszą. Widoczne jest to nie tylko w ich spokojnym i powolnym trybem życia, ale też np. w bardzo niskim finansowaniu wojska – blisko 3 razy niższym niż w Polsce. Indonezyjczycy wierzą, że agresja i narzucanie swojej woli jest sprzeczne z rozsądkiem. 

Raport Global Peace Index. Indonezja i kraje europejskie zostały w nim uznaje za jedne z najbardzej pokojowych państw świata

W takim razie czemu indonezyjscy Muzułmanie modlą się 5 razy dziennie? Nie wynika to tylko z tylko z jednego z najważniejszych filarów islamu, ale także z tego, że konflikty można rozwiązywać modlitwą o pokój, a ponieważ modlitwa uspokaja to Indonezyjczycy są mniej skorzy do przemocy – tak samo jak to jest w przypadku medytacji czy innych technik, które służą wyciszeniu.

Panu Adamowi Willmie życzymy wszystkiego dobrego, bo tylko spokój i brak złych intencji będzie prowadził do budowania dobrych relacji z krajem z którego tak dużo możemy się nauczyć. Może kiedyś będziemy mogli Panu polecić wyjazd do Indonezji by zobaczyć jak wygląda pancasila i sprawiedliwość społeczna w praktyce, a jeśli dla Pana jest daleko to zapraszamy na jedno z wielu wydarzeń organizowanych przez naszą wspólnotę by załapać jak najwięcej pozytywnego myślenia podyktowanego równością, spokojem ducha i brakiem złych intencji. To samo możemy polecić wszystkim naszym rodakom niezależnie od poziomu krytyki naszej spokojnej i wesołej społeczności.

W dniu 26 listpada pojawiło się oficjalne oświadczenie indonezyjskich studentów w Polsce w sprawie wydarzenia w Toruniu. Jego treść prezentujemu poniżej:

5 thoughts on ““Lincz na indonezyjskich studentach” – jak dziennikarz wykorzystał błahą sprawę do promocji nienawiści i islamofobii.

  1. Thank you for writing this article. We rarely see writers who would care to look at the gravity of the situation objectively and realise the power of the media in such situations. The original article indeed had many journalistic errors and should not have been published the way it was.

  2. Nie zajakiekolwiek słowa krytyki, ale za zarzucanie kłamstwa jemu i rzecznikowi uczelni. I powtórzę to co napisłem w innym miejscu: po pierwsze odmawia Pan dziennikarzowi prawa do obrony. Po drugie, w jego artykule nie ma nienawiści. Reakcje nienawiści są jak najbardziej, ale to nie dlatego, że napisał artykuł, tylko dlatego, że ta nienawiść jest w ludziach. I tutaj Pan wkłada w usta dziennikarza cudze słowa. On napisał, że studenci chcą, a słowo żądają pojawiło się na innych portalach. Chęć siania nienawiści przypisuje Pan na jakiej podstawie? Może chociaż link do artykułu, by każdy mógł poznać oryginał nie tylko opinie o nim.
    A co do tolerancji w Indonezji jak Pan się odniesie do tych danych:
    https://www.gpch.pl/indonezja

    1. Bardzo chętnie odsniosę do tego linku: https://www.gpch.pl/indonezja

      Uważam, że chrześcijanie w Indonezji mają więcej praw niż muzułmanie w Polsce. Na ten przykład mogę przytoczyć wiele faktów które na tego typu stronach są zazwyczaj pomijane. W Indonezji legalnie działa ponad 50 tysięcy kościołów, 34 seminaria duchowe oraz niezliczona ilość szkół chrześcijańskich (sekolah kristen) oraz chrześcijańskich uniwersytetów (universitas kristen). W tym kraju działa też wiele zakonów – dość często widuję siostry zakonne w habitach i z krzyżykami na szyi spacerujące samotnie po ulicach, nikt ich nie zaczepia i nie zwraca na nie uwagi. Również w Indonezji niejednokrotnie widziałem kierowców autobusów i taksówek który wieszali różaniec na lusterku wstecznym samochodu i nigdy też nie spotkałem się z sytuacją żeby muzułmanie mieli o to pretensje. Wracając jeszcze do kościołów – ich drzwi są zazwyczaj otwarte na oścież i każdy może do nich wejść, nie ma ochrony, nie ma kamer, nikt ich nie pilnuje. Kolejny przykład, że lokalni chrześcijanie nie czują się zagrożeni.
      Wielkanoc jak i wigilia to dni ustawowo wolne od pracy, w okresie świąt chrześcijanom przysługuje 13-ta pensja która jest obligatoryjna w Indonezji. Za niecały miesiąc są chrześcijańskie święta – wiele sklepów, parków i skwerów już zostało ozdobionych choinkami i innymi ozdobami, w sklepach z głośników lecą kolędy. Same choinki i ozdoby można też kupić w praktycznie każdym, większym sklepie. Podobnie jak Biblię która została przetłumaczona na kilkanaście indonezyjskich języków i można ją kupić w niemal każdej księgarni. Przy okazji wesel czy pogrzebów można zauważyć wyznawców Islamu jak i Chrześcijaństwa siedzą przy jednym stole.

      1 października tego roku nastąpiło zaprzysiężenie nowego parlamentu. Na uroczystość zostali zaproszeni duchowni wszystkich, największych religii – Islamu, Protestantyzmu, Katolicyzmu, Hinduizmu, Buddyzmu i Konfucjanizmu. Chrześcijaństwo jako religia wpisana do konstytucji ma zagwarantowaną prawą ochronę, a jej wyznawcy są według prawa na równi z wyznawcami Islamu. Tu też warto wspomnieć, że Indonezja utrzymuje ciepłe stosunki z Watykanem, posiada tam nawet swoją ambasadę, natomiast w samym centrum Dżakarty istnieje oficjalna placówka dyplomatyczna Watykanu. Chrześcijanie pełną wiele najwyższych funkcji publicznych, do niedawna ambasadorem Indonezji w Polsce był katolik – Peter F. Gontha

      Muzułmanie w Polse nie dostają wolnego na święta, ba prośba o salę modlitweną budzi wielki skandal,a co dopiero mówić o spacjalnych dniach wolnych! Przestawiecie Islamu nie pełną fukcji publicznych, nie są zapraszani do parlamentu, niegdy nie widziałem też żeby polskie miasta były ozdabiane przy okazji świąt pokroju Ramadanu. Muzułmanie w Warszawie przez ponad 30 lat musieli modlić się w domu przy ulicy Wiertniczej przerobionym ma salę modlitewną zamin pozwolono im postawić prawdziwy Meczet, jeden (!) Meczet. W tym czasie w Indonezji fuckcjonowało 50 tysięcy kośiołów.
      Należy zadać sobie pytanie – kto tu ma więcej praw?

  3. Jeżeli ten dziennikarz jest jednocześnie rzecznikiem uczelni, to tym bardziej nie powinien publikować czegoś co tak naprawdę było wewnętrzną sprawą uczelni. Rozdmuchał w ten sposób problem, który można było rozwiązać w sposób polubowny i bez rozgłosu, a zrobiła się afera. Do tej pory nie sądziłam, że Pan dziennikarz miał i ma złe intencje (o czym świadczą chociażby grożenie pozwem w stosunku do osób komentujących artykuł). Uważam za nieetyczne wynoszenie z uczelni informacji, które były do tej pory nieoficjalne i poufne, a na miejscu uczelni pomyślałabym o zmianie rzecznika, ponieważ rzecznik powinien mówiąc i pisząc o uczelni stawiać w dobrym świetle nie tylko uczelnię, ale również studentów i całą społeczność akademicką tej uczelni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *