Wybory prezydenckie w Indonezji 2019

Już 17 kwietnia odbędą się w Indonezji wybory parlamentarne połączone z wyborami na prezydenta i wiceprezydenta.
Możliwość mieszkania w tak odległym kulturowo, zdominowanym przez muzułmanów kraju i obserwowania „na żywo” tutejszej kampanii wyborczej to było bardzo ciekawe dostarczenie. Wielokrotnie miałem okazję brać udział w rozmowach o polityce z Indonezyjczykami, ci kompletnie nie przejmują się tym, że jako obcokrajowiec nie mam praw wyborczych i ciągle pytają mnie którego kandydata popieram. Nie będę was zanudzać opisywaniem programów wyborczych poszczególnych partii, zamiast tego opiszę jak skomplikowana i pełna absurdów jest lokalna polityka, tak jak cały ten kraj jest pełen absurdów i rzeczy które dla ludzi z zachodu mogą być kompletnie niezrozumiałe. Postaram się też opisać dlaczego te wybory są aż tak trudne i skąd się wzięło prawie 30% niezdecydowanych wyborców na tydzień przed głosowaniem.

Partii starających się o wejście do parlamentu jest 16 natomiast kandydatów na urząd prezydenta jest dwóch. Kandydaci na prezydenta i wiceprezydenta są połączeni w pary i w wyborach głosuje się na jedną z dwóch par, a nie ma konkretne nazwiska. Ktoś zapyta – dlaczego jest tylko dwóch kandydatów na prezydenta skoro partii politycznych jest 16? Otóż kandydata na prezydenta mogą wystawić tylko partie lub koalicje posiadające co najmniej 20% miejsc w parlamencie lub które zdobyły 25% głosów w poprzednich wyborach. Jest to konstytucyjny bezpiecznik przed tym, żeby wyborów nie wygrał jakiś wywrotowiec lub radykał ale jednocześnie strasznie betonuje to całą scenę polityczną. O ile prezydent Indonezji, podobnie jak w USA, ma bardzo dużą władzę i rzeczywiście dyryguje całym krajem, tak stanowisko wiceprezydenta to funkcja czysto dekoracyjna, nie ma on żadnych uprawnień i nie robi praktycznie nic poza przecinaniem wstążek przy otwieraniu autostrad.

Kandydaci:
Joko “Jokowi” Widodo – ubiega się o reelekcję jest uważany za polityka liberalnego, w jego sztabie działa wiele kobiet oraz chrześcijan (Widodo prywatnie jest muzułmaninem), stara się być prezydentem wszystkich Indonezyjczyków, niezależnie od ich wyznania. Często pokazuje się publicznie w t-shirtach, jeansach i trampach, jeździ pociągami, autobusami, rowerami, motorami, co tydzień odwiedza place budowy, szkoły, szpitale oraz bierze udział w różnych publicznych imprezach, świętach i wydarzeniach sportowych, można powiedzieć, że wszędzie go pełno. Jednocześnie jest bardzo aktywny w social mediach – ma konta na Facebooku, Instagramie i YouTube dzięki czemu ma duże poparcie wśród młodych ludzi. Jest otwarty na współpracę zagraniczną, a w swoich wystąpieniach często zachęcał obywateli do zakładania własnych działalności gospodarczych i do zdobywania edukacji. Do tej pory skupiał się głównie na infrastrukturze i budowaniu setek kilometrów autostrad, lotnisk, portów oraz unowocześnianiu kolei. W ciągu ostatniej kadencji zaliczył kilka wpadek ale generalnie cieszy się dość dużym poparciem i uważany jest za raczej dobrego prezydenta.

Prabowo Subianto – opozycyjny kandydat na prezydenta, były wojskowy generał i biznesmen. Jest kompletnym przeciwieństwem Jowowiego – zawsze pokazuje się w garniturach, koszulach i błyszczących pantoflach. Z kolei jego przemówienia brzmią jak wojskowa musztra, bo zawsze wypowiada się mocnym, donośnym, żołnierskim tonem aż ściany huczą. Prabowo reprezentuje skrzydło konserwatywne, ma bardzo duże poparcie wśród osób starszych, środowisk konserwatywno-muzułmańskich oraz wśród indonezyjskich oligarchów. W swoim programie opowiada się za izolacjonizmem, protekcjonizmem i nacjonalizmem, do minimum chce ograniczyć współpracę międzynarodową. Prabowo jest objęty zakazem wjazdu do USA z powodu swojej wojskowej przeszłości, co bardzo często było mu wytykane w kampanii.

Dochodzimy do kolejnego absurdu w lokalnej polityce. Jak wspominałem Prabowo ma poparcie partii muzułmańskich – PKS (Partai Keadilan Sejahtera) i PAN (Partai Amanat Nasional). Muszę dodać, że nie wszystkie spośród tych 16 partii kandydujących do parlamentu to partie Islamskie. Absurd polega na tym, że wspomniane partie muzułmańskie są muzułmańskie tylko z nazwy, ktoś kiedyś wymyślił, że w kraju zdominowanym przez muzułmanów wystarczy założyć białą czapeczkę i kilka razy pójść do meczetu w otoczeniu kamer żeby zdobyć poparcie. Niestety za tymi partiami ciągnie się sznur afer, skandali, korupcji, nepotyzmu, niegospodarności, głupich, kontrowersyjnych pomysłów i oszukiwania własnych wyborców, ciężko to nazwać wartościami religijnymi i konserwatywnymi, co zauważyło bardzo wielu Indonezyjczyków i te ugrupowania nie cieszą się wielką popularnością. Prabowo nie jest złym kandydatem i ma wiele ciekawych pomysłów ale został mianowany przez bardzo kontrowersyjne środowiska.

Dlatego te wybory są tak trudne – z jednej strony dość liberalny ale przeciętny Jokowi a z drugiej były generał popierany przez partie wydmuszki, według sondaży nadal 30% wyborców jest niezdecydowanych na kogo oddać głos, to duża liczba która może przesądzić o wyniku wyborów. Od tego kto wygra będzie zależało w jakim kierunku pójdzie ten kraj. ‘

Garść ciekawostek o których dowiedziałem się śledząc indonezyjską kampanie:

– W Indonezji można głosować od 17 roku życia, mogą też głosować osoby młodsze jeżeli zawarły związek małżeński (w Indonezji osoby młodsze niż 18 lat mogą zawierać śluby za zgodą sądu co jednocześnie uprawnia je do głosowania)

– każdy kandydat na prezydenta musi przygotować dokument o nazwie „Misja i Wizja” (Misi dan Visi) w którym zawrze wszystkie obietnice i pomysły. Następnie te dokumenty są przesyłane do komisji wyborczej i publikowane w Internecie, a przy kolejnych wyborach prezydenci są skrupulatnie rozliczani ile z tych obietnic spełnili.

– Indonezyjczycy nie używają długopisów na karcie do głosowania. Zamiast tego używa się gwoździ którymi robi się dziurę w kartce przy nazwisku kandydata.

– Prezydent Indonezji nie może być w związku małżeńskim z obywatelem innego kraju (tak, to jest oficjalnie zapisane w ustawie)

– Do tej pory wszyscy prezydenci od 1945 roku czyli od czasu uzyskania niepodległości pochodzili z Jawy, jeszcze nigdy wyborów nie wygrał człowiek z innej wyspy.

– Cisza wyborcza trwa aż 3 dni, a nie 24 godziny jak w Polsce

– Na listach do parlamentu musi być min. 30% kobiet

– Ordynacja wyborcza zabrania istnienia partii lokalnych, kandydować do parlamentu mogą tylko i wyłącznie partie ogólnokrajowe

– W trakcie kampanii Internet był niemal codziennie zalewany nowymi fake-newsami w których kandydaci byli oskarżani o min. o bycie komunistami, o wspieranie ISIS, o bycie ateistami (bycie ateistą, komunistą wspierającym kalifat – to ma sens), o korzystanie z pieniędzy chińskiego rządu czy korzystanie z europejskich biur doradczych w celu wygrania wyborów.

– We wszystkich szkołach i uczelniach oraz we wszystkich meczetach i kościołach na terenie kraju obowiązuje całkowity zakaz agitacji wyborczej i rozpowszechniania materiałów o charakterze politycznym. Oczywiście Indonezyjczycy szybko nauczyli się ten zakaz obchodzić i pokazywali sobie na palcach numer kandydata którego popierają. W ten sposób okazywali poparcie bez głośnego wypowiadania nazwiska

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *