Boom budowlany w Indonezji

 Nie bez powodu Indonezja nazywana jest Azjatyckim Tygrysem. Jest to jeden z najszybciej rozwijających się krajów świata ze wzrostem PKB na poziomie 5% rocznie. Według niektórych szacunków do 2050 roku Indonezja wyprzedzi Niemcy i zostanie 4-tą największą gospodarką świata. 
Ale jakie to ma przełożenie na codzienne życie w tym kraju? Pod koniec lat ’90 ponad 50% Indonezyjczyków żyło poniżej granicy ubóstwa. Dziś już tylko 10% obywateli klasyfikowanych jest jako żyjący w biedzie. Dzięki szybko rosnącym pensjom ilość biedy spada, a bardzo szybko rośnie Indonezyjska klasa średnia. Ludzie którzy jeszcze 20-30 lat temu żyli w slumsach i jedni suchy ryż 3x dziennie, dziś zarabiają tyle, że stać ich na nowe samochody i podróże. Aktualnie w stolicy – Dżakarcie zarobki poniżej 3.5 miliona rupi na rękę miesięcznie (ok. 1000 zł) to ubóstwo. Wraz ze wzrostem klasy średniej, w ostatnich latach w Indonezji powstał gigantyczny boom mieszkaniowy. Zapotrzebowanie na domy jest takie, że deweloperzy nie bawią się w stawianie pojedynczych domów lub bloków, tutaj stawia się mega-osiedla gdzie budynki liczone są w tysiącach.

Dziś odwiedziłem jedno z takich mega-osiedli. Nazywa się „CitraIndah City” i znajduje się w mieście Cileungsi, 40 kilometrów na południe od Dżakarty.
Miejsce te zrobiło na mnie gigantyczne wrażenie z powodu swojego rozmachu. Docelowo ma powstać tu 50 tysięcy (!) nowych domów dla ponad 250 tysięcy ludzi. Tyle ile liczy populacja Radomia lub Częstochowy. Na razie miejsce to wygląda jak miasto widmo, krążąc po uliczkach wyjeździłem ponad 15 kilometrów mijając jedynie domy w budowie, maszyny budowlane i jakieś pojedyncze pojazdy. Oprócz domów widziałem ten masę budowanych lokali usługowych oraz już ukończony i oddany do użytku hipermarket, kościół i meczet. Te budynki świecą pustkami ale w przeciągu kilku lat, gdy do budowanych domów wprowadzą się pierwsi mieszkańcy, będzie tu spory ruch. W budowie jest również bank, przychodnia, poczta, stacja benzynowa, trzy szkoły z jednym przedszkolem, boiska sportowe i basen z parkiem wodnym. Miasto w mieście. Zaskoczyło mnie, że wewnątrz działa też linia autobusowa, a znudzeni kierowcy wożą powietrze między rozgrzebanymi budynkami.
Natrafiłem tylko na jedną, krótką uliczkę, która jest już w całości ukończona więc można zobaczyć jak to miejsce będzie wyglądać w przyszłości.
Domy w tym miejscu mają od 25m2 do 50m2, a ceny zaczynają się od 160 milionów rupi (43 tysiące złotych) do 600 milionów rupi (155 tysięcy złotych), każdy dom na własny podjazd i ogród z tyłu. Mówiąc o cenach nieruchomości w Indonezji trzeba pamiętać, że w tym kraju nie ma zimy, więc nie trzeba ocieplać ścian, kopać głębokich fundamentów ani montować centralnego ogrzewania, co znacznie obniża koszty budowy. Kolejka chętnych jest taka, że w tej chwili trzeba czekać 1.5 roku aby otrzymać dom.
Na miejscu wziąłem sobie kilka katalogów reklamowych, na okładce jednego z nich znajduje się para złożona z Azjatyckiej, ciemnoskórej kobiety i białego mężczyzny. Ja też mam żonę Indonezyjkę. Przypadek? Hmmm…
Nie jest to jedyne mega-osiedle w pobliżu Dżakarty. Takich miejsc w okolicy jest kilka, co pokazuje jak duże jest zapotrzebowanie na domy i mieszkania dla klasy średniej i jak szybko rośnie gospodarka tego kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *