Wzmacnianie odporności po indonezyjsku: jahe i jamu

Medycyna naturalna, ziołolecznictwo i produkcja roślinnych preparatów na każdą możliwą dolegliwość jest w Indonezji czymś niezwykle popularnym i ma bardzo długą, kilkusetletnią tradycję.

Przez większość mojego pobytu w Indonezji pomijałem temat ziołolecznictwa, zainteresowałem się nim dopiero przy okazji wybuchu epidemii covid-19 poprzez próbowanie różnych specyfików. Indonezyjskie napary dzieli się na dwa rodzaje. Pierwszym z nich jest jahe czyli napar na bazie zwykłego lub czerwonego imbiru z dodatkiem miodu bądź mleka. Drugim rodzajem jest jamu czyli cała gama naparów ziołowych których składniami są min. kurmuka, temulawak, galangal, tumeric, betel, trawa cytrynowa, liście limonki, czosnek, miód, cukier palmowy, cynamon czy imbir. Picie tego jest zalecane zarówno przez indonezyjskie Ministerstwo Zdrowia jak i przez Prezydenta Joko Widodo który w wielu wywiadach chwalił się tym, że codziennie rano wypija szklankę jamu. Istnieją setki różnych przepisów, każdy region ma swoje regionalne napitki ale ja w tym wpisie przedstawię wam moje dwa ulubione napary które na stałe zagościły w moim domu i przygotowywuje je codziennie.  

Susu jahe  

Jahe to po prostu napar na bazie imbiru. Bardzo prosty do wykonania, bo wystarczy wciąć kawałek imbiru, rozgnieść go nożem na tacce, wrzucić do szklanki i zalać gorącą wodą.  
 
Moją ulubioną warjacją tego naparu jest susu jahe – tłumacząc dosłownie mleko imbirowe. Powstaje przez zaparzenie imbiru w mleku, można do tego wykorzystać zwykłe mleko chociaż Indonezyjczycy gotują mleko imbirowe na bazie mleka skondensowanego które jest bardziej słodkie i gęste. Bardzo popularnym dodatkiem jest też miód lub odrobina cynamonu który nadaje susu jahe specyficzny smak i przyjemnie szczypie w gardle.  

Moje ulubione mleko truskawkowo-imbirowe

W mojej okolicy codziennie po godzinie 18 pojawiają się uliczni sprzedawcy susu jahe który pchają wózki z wielkimi czajnikami pełnymi tego napoju. Za jedną szklankę trzeba zapłacić 5 tysięcy rupii [1.30 zł]. Absolutnym hitem jest jeden pan który w mojej okolicy sprzedaje susu jahe robione na bazie mleka truskawkowego, czerwonego imbiru i cynamonu. Napój ma jasno-różowy kolor i smakuje absolutnie fenomenalnie. Wcześniej kupowałem od niego niemal codziennie, teraz z powodu epidemii jestem zmusznony gotować susu jahe samodzielnie w domu.  

Wózek z którego zazwyczaj kupuję susu jahe
Jamu secang  

Moim drugim ulubionym napojem przyrządzanym codziennie prze moją żonę jest jamu secang. Jego podstawą są bardzo cienkie kawałki secangu które zalewa się gorącą wodą. Secang to wiecznie zielone drzewo rosnące w całym regionie Azji Południowo-Wschodniej. Jego korzenie oraz kora wykorzystywana jest to produkcji czerwonego barwnika. W sklepach można też kupić cienkie i wysuszone kawałki drewna które nadają się do produkcji napojów. Secang jest antyoksydantem, ma właściwości przeciwzapalne, antybakteryjne i obniża poziom cukru we krwi.

Dodatkami stosowanymi przez moja żonę jest imbir, trawa cytrynowa, kurkuma, miód i sok z limonki. Napar po zalaniu na intensywny czerwony kolor oraz lekko gorzki smak i zapach przypominający nieco sok porzeczkowy.

Przygotowane przez moją żonę jamu secang

Zapraszamy też na naszego archiwalnego wpisu na temat “bir pletok” – napoju imbirowego o piwnej nazwie. Serdeczne polecamy jesli zaiteresował was ten temat

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *